Rajd Szlakiem Powstańców Styczniowych 1863 r.

Narciarstwo biegowe zyskuje w Polsce coraz większą popularność, szczególnie na terenach nizinnych. Na samym Mazowszu istnieje kilka prężnie działających sklepów ze sprzętem i wypożyczalni nart, a to dobitnie świadczy o tym, że jest zainteresowanie tego typu działalnością. Także Żyrardów, dzięki m.in. Stowarzyszeniu Żyr.A.F.A., nie jest już białą plamą na narciarskiej mapie kraju. Warto przypomnieć organizowane w latach ubiegłych rajdy czy biegówkową masę krytyczną z roku 2014.

Imprez dedykowanych narciarzom biegowym jest w centralnej Polsce coraz więcej. Jedną z najstarszych (choć to dopiero bodaj czwarta edycja) jest Rajd Szlakiem Powstańców Styczniowych organizowany na terenie Powiatu Warszawskiego Zachodniego. Organizatorzy znakomicie połączyli kilka wydawałoby się dalekich od siebie elementów (takich jak sport, patriotyzm, kontakt z naturą, historia), tworząc znakomitą imprezę z ważnym patriotycznym przesłaniem. Puszcza Kampinoska, która jest nierozerwalnie związana z działaniami powstańczymi z 1863 roku i stanowi idealne tło historyczne całego przedsięwzięcia, jest jednocześnie wymarzonym miejscem do aktywności fizycznej, w tym zwłaszcza narciarstwa biegowego. Oczywiście wszystko pod warunkiem, że spadnie śnieg, a z tym w ostatnich latach, jak wiadomo, było nie za dobrze. A właściwie było źle.

Jednak i tę mieliznę organizatorzy bardzo sprawnie pokonali. Kiedy nie ma śniegu zamiast rajdu narciarskiego odbywa się rajd nordic walking (tak było np. w roku ubiegłym). Przy takim układzie nikt nie jest stratny, zwłaszcza, że za udział w imprezie nie jest pobierane wpisowe. Mało tego, przy odrobinie szczęścia można nawet bezpłatnie wypożyczyć kompletny ekwipunek narciarza, tj. narty, kije i buty. Całkiem za darmo! W tym roku na uczestników czekało aż 100 kompletów nart. Dla osób, które dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z biegówkami to wprost idealny układ i z tego, co widziałem, zainteresowanie darmowym wypożyczeniem ekwipunku było bardzo duże. Już kilka dni przed rajdem zamknięto listę chętnych. Tylko ci z własnym sprzętem mieli jeszcze szanse na dopisanie się do listy startowej.

W tym roku pogoda dopisała i już kilka dni przed imprezą wiadomo było, że można szykować narty. Śnieg leżał przed rajdem od tygodnia, a siarczysty mróz, który odpuścił dopiero w przeddzień zawodów, dawał gwarancję, że w niedzielę, 24 stycznia, białego puchu nie zabraknie. To wszystko sprawiło również, że na starcie zameldowała się całkiem pokaźna grupa 189 amatorów narciarstwa.

17

Start rajdu – Julinek

Trasę wytyczono po ścieżkach Kampinoskiego Parku Narodowego i znów poczyniono ukłon w stronę nowicjuszy, prowadząc ją po dwóch pętlach, z których każda liczyła około 5,5 km (to dane organizatorów, według mojego zegarka wyszło około 5,1 km. na okrążenie). Kto nie czuł się na siłach przemierzyć całe 11 kilometrów, mógł w połowie zjechać do mety, gdzie czekał na niego posiłek w postaci bigosu i kiełbaski z ogniska. Kolorytu całej imprezie dodawali rekonstruktorzy, którzy w strojach powstańczych prezentowali uzbrojenie oraz odtwarzali elementy walki.

Żyrardów podczas niedzielnej imprezy był – o dziwo – dość licznie reprezentowany. Kilka znajomych twarzy, jakie mignęły na starcie i mecie (a być może byli jeszcze żyrardowianie, których nie znam) pozwala twierdzić, że bieganie na nartach ma w naszych okolicach przyszłość. Żyr.A.F.A. również zostawiła swój ślad w Julinku, gdzie usytuowano start i metę rajdu. Jacek i Sebastian dzielnie zmagali się z momentami niełatwą trasą i obaj ukończyli bieg na pełnym dystansie.

01b

Jacek i Sebastian na starcie rajdu

Narciarstwo biegowe, przy wszystkich swoich zaletach, ma też jedną niezaprzeczalną wadę. Otóż w naszych warunkach klimatycznych nie pozwala zaplanować nawet najbliższego treningu. I cóż z tego, że po zakończeniu imprezy razem z Jackiem snuliśmy już plany większej wyprawy do Kampinosu na narty? Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te zamierzenia. Następnego dnia zaczęły się roztopy i wszystko wzięło w łeb. A najgorsze jest to, że nie wiemy, kiedy znów będzie można przypiąć deski do butów. Pozostaje nam zatem cieszyć się z tego, że ostatnią (przynajmniej na razie) szansę na narty wykorzystaliśmy w pełni.

Sebastian Litewnicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *